Text i zdjecia © Ela Tu-i-Tam

poniedzialek, 7 luty 2005
Maz wyjechal 7-go stycznia 2005 z Paryza, kierunek Antarktyda. To jego piata podroz, tym razem baza docelowa Concordia na Dome C, a takze DDU.
Dlugosc i szerokosc geograficzna bazy C, zbudowanej wspolnie przez Francje i Wlochy, cf. http://www.comnap.aq/comnap/comnap.nsf/P/StationsByName/FRconc
Location of base:
East Antarctic Plateau, inland from Banzare Coast
75°06'06"S, 123°23'43"E
3,220 m above sea level
snow covered ice cap surface
950 km from the Antarctic coastline
Vostok Station (Russia) (560 km) nearest station
Hobart, Tasmania (3,770 km) nearest port
Francuska czesc na Antarktydzie nazywa sie Terre Adelie, a miejsce na wybrzezu Dumont d'Urville (DDU). W DDU nie ma lotniska - raczej pasow lotniskowych, tam sie dojezdza z Australii, Tasmanii, portu Hobart. Dojazd francuskim statkiem jest mozliwy tylko w czasie lata na polkuli poludniowej, od grudnia do marca, podroz trwa 6 dni. Czasem ocean jest przyjazdny, ale czesto jest okropnie. Maz ma wspomnienia z jednego przejazdu fale 45 stopni, wszyscy pasazerowie na pryczach przypieci pasami. Dojazd w jedna strone zajmuje 10 dni: Paryz-Hobart via Singapour/Hongkong i Sydney/Melbourne, z postojami pare godzin. Na ogol w Hobart jest dzien wypoczynku, potem ruszaja w ocean. Jakies piec lat temu byl wypadek statku i sciagali ludzi helikopterem w bardzo zlych warunkach meteo. Helikopter i trzech ludzi zginelo.
Sama baza DDU jest otwarta caly rok. Przez 9 miesiecy jest kolo 30 ludzi, samowystarczalni, jedyny kontakt to telefon (DDU jest osiagalne przez satelite Inmarstat C), i teraz email. Pamietam gdy maz pojechal tam po raz pierwszy pod koniec lat 1980, wtedy minuta Inmarsat kosztowala 73 franki (11 euro). Najpierw dzwonilam proszac by maz byl pod telefonem za 15 minut. A potem drugi raz by dwie minuty pogadac. A potem mojej malej zachcialo sie pogadac o pingwinach ... jakie sa, co robia ...
W tym roku maz postaral sie ominac podroz statkiem (jego wspomnienia o 40 rugissant 50 hurlant sa straszne - 40ty rownoleznik ryczacy, 50ty wyjacy). Podroz Paryz-Hongkong 12 godzin (wylecial 7go), 6 godzin czekania w HK, potem Hongkong-Auckland Nowa Zelandia (wylot 8go) 14 godzin, a potem Auckland - Christchurch. Z Christchurch do Macmurdo (baza USA) jest samolot specjalny, 6 godzin. A na samej Antarktydzie tylko samoloty i helikoptery stamtad.
Niedziela 9 styczen, 06:00 w Paryzu, 18:00 w Christchurch.
Dolecial do Christchurch dzis 9-go stycznia rano i zadzwonil o 6-tej rano mojego czasu. Poszedl spac.
Niedziela 9 styczen, 20:00 w Paryzu, poniedzialek 10 styczen, 08:00 w Christchurch.
Wlasnie zadzwonil z Christchurch, NZ. U nich jest 12 godzin pozniej, ida na sniadanie, a potem do szpitala odwiedzic Francuza na ktorego spadly skrzynie na DDU dwa dni temu. Pogoda na DDU nie dobra, a na McMurdo jest burza sniegowa i mgla. Maly samolot ktorym maja leciec na ostatnim odcinku jest ugrzezniety w metrze sniegu na bazie wloskiej Terranova Bay. Czekaja.
Wtorek 11 styczen, 11:00 w Paryzu, 23:00 w Christchurch.
Warunki meteo w McMurdo sie poprawily, za 7 godzin (w Christchurch bedzie 12go, 6-ta rano) leca do Macmurdo. Lockheed Hercules LC130 albo cos podobnego. Dostarczyli im, jak zwykle, ubrania na Antarktyke, specjalne kurtki, buty, czapy, rekawiczki, cieple kalesony, podkoszulki i skarpety. Licze ze bedzie troche zdjec. Z Macmurdo poleca na Dome C. O McMurdo tutaj: http://astro.uchicago.edu/cara/vtour/mcmurdo/.
Sroda 12 styczen, 12:00 w Paryzu, 24:00 w Christchurch.
Zdziwiona odbieram dzis rano telefon. Nie wylecieli wczoraj, problem techniczny samolotu. Nastepne "okno" wylotowe za 30 godzin, o ichniej 6tej rano w ichni piatek.
Czwartek 13 styczen, 11:00 w Paryzu, 23:00 w Christchurch.
W ramach technicznego problemu samolotu okazalo sie ze motor jest do zmiany, i trzeba go przewiezc z USA. Ma doleciec, i samolot byc gotowy w ichni wtorek 18go.
Pogoda znowu okropna nad McMurdo, i warunki meteo na loty niedobre.
Z tego wszystkiego pojawil sie inny problem, czy wogole jest jeszcze czas by tam jechac.
Otoz jak kazde doswiadczenia naukowe, jedzie ekipa. Management i maz sa przez NZ, utknieci teraz. Druga czesc jest juz w DDU, przyplyneli statkiem z Hobart. Rozklad rejsow statku z Hobart operujacego w ciagu 3 miesiecy lata na polkuli poludniowej jest wyznaczony rok do przodu, i prawie nie ma mozliwosci zmian. To znaczy jak jest przewidziane ze ekipa ma odplynac z DDU na wyznaczonym rejsie, to musi, nie ma wyboru. Rejs powrotny ekipy do ktorej moj maz nalezy jest przewidziany na piatek 20go. Powiedzmy ze 18go da sie wyleciec z Christchurch. Wtedy zostanie w najlepszym przypadku 24 godziny na ustawienie doswiadczenia razem. Stad pojawia sie pytanie czy sie jeszcze cokolwiek uda.
Maz wylecial z Paryza 7go, wylot z Christchurch byl planowany 9go lub 10go. Odlot z Antarktyki 25go. Teraz wyglada ze w w najlepszym przypadku przylot na Antarktyke bedzie 18-19go.
Dzis takze musza zmienic hotel w Christchurch, bo w aktualnym nie ma miejsc, ich pokoje nie byly zarezerwowane na az tak dlugo. Czyli nie wiem gdzie dzwonic jutro.
Piatek 14 styczen, 12:00 w Paryzu, 24:00 w Christchurch.
Podczas gdy grupa w Christchurch (4 osoby) glowkowala co zrobic z kwadratura kola czasu dojazdow, odjazdow i sychronizacji z ludzmi ktorzy juz sa w DDU, 2 osoby podjely decyzje ze wracaja do Paryza, bo nie ma jak. Potem przyszla wiadomosc (fax - wszystkie komunikacje faxem), ze wezma ich na McMurdo samolotem cargo w niedziele 16go.
Jutro beda spowrotem w pierwszym hotelu.
Sobota 15 styczen, 10:00 w Paryzu, 22:00 w Christchurch.
Sa spowrotem w pierwszym hotelu.
Dzis bylo 31 C w Christchurch (w ciagu tygodnia temperatura podeszla z 10 C do 31 C). 2 osoby odlecialy spowrotem do Paryza. Maz i czwarta osoba maja byc na lotnisku za 9 godzin, odlot samolotem cargo, 9 godzin lotu do McMurdo.
Gdy patrzec na mape, leci sie do Macmurdo (nad poziomem morza) miedzy dwoma lancuchami gor, 4000 metrow z kazdej strony. Z McMurdo ma byc maly samolot dwu-motorowiec na 6 osob, 4 godziny lotu do Dome C. A potem nastepne 4 godziny do DDU.
Dzis w ramach odprezenia zrobili wycieczke na Mount Cook, 3750 metrow, 550 kilometrow jazdy bylo. Wspaniale widoki, ogromne jeziora blekitno-turkusowe, a czubki gor w sniegu.
Niedziela 16 styczen, 14:00 w Paryzu, poniedzialek 02:00 McMurdo
Po 9-ciu godzinach lotu z Christchurch wyladowali w Mc Murdo. Lot meczacy, okropny halas i bardzo niewygodnie, Lockheed Hercules C130. Natomiast w McMurdo widoki wspaniale. Dymiacy wulkan Erebus 4000 m dominuje base. Fantastyczne zdjecia wulkanu Erebus na Antarktyce http://www.ees.nmt.edu/Geop/mevo/mevomm/imagepages/scenic/index.html i duzo innych z Obserwatorium Erebus http://www.ees.nmt.edu/Geop/mevo/mevo.html. Jeden nocleg w Mc Murdo.
Poniedzialek 17 styczen, 23:00 w Paryzu, wtorek 11:00 McMurdo
Nastepny samolot, tym razem samolot Twin Otter, 5 godzin lotu do Dome C, z postojem (trzeba nabrac kerozenu) w Mid-Charlie. Widoki z samolotu fantastyczne, przelatuje nad tzw. suchymi kotlinami (dry valley), a potem nad gigantycznym oceanem lodu na ponad 3000 m n.p.m. zamim wyladuje na Dome C, -30 C, 3200 metrow. Jeden nocleg w Concordii na Dome C - tzn. noc bez spania, nie daje sie spac bez przyzwyczajenia do takiej wysokosci.
Czwartek 20 styczen, 21:00 w Paryzu, piatek 08:00 DDU
Rozne problemy z doswiadczeniem. Nowe klopoty z podroza - podobno nie ma miejsca na powrot z McMurdo do Christchurch na 26-go, ma byc miejsce 4-go lutego. Maz jest nieszczesliwy, i ma juz dosc. Ekipa ktora przyplynela statkiem odplywa do Hobart, a on sam ma czekac 6 dni, albo w Dome C, albo w Terranova, albo w McMurdo.
Piatek 21 styczen, 10:00 w Paryzu, 21:00 w DDU
Bedzie czekal tych pare dni w Terranova, 200 km od McMurdo. Przynajmniej jest super atmosfera, dobre jedzenie i wino na stole. W McMurdo baza jest ogromna, 2000 ludzi w tym 500 umundurowanych zolniezy. Portrety Busha sa przyczepione na sciany, dokladnie tak samo jak na bazie sowieckiej Nowaja Ziemlia (Ziemia Franciszka Jozefa, na wschod od Spitzbergen) w koncu lat 1970, gdzie maz ma pamiatkowe zdjecie pod portretem Lenina.
Sroda 26 styczen, 06:00 w Paryzu, 17:00 w DDU
Problemy z doswiadczeniem, jedna aparat sie popsul. Maz jest zawiedziony. A jest mu jeszcze gorzej, gdy pomysli ze ma czekac do 4-go lutego na lot do Christchurch.
Piatek 28 styczen, 07:00 w Paryzu, 20:00 w Terranova
Wczoraj odlecial z DDU do Terranova malym samolotem Twin Otter. Jeszcze raz wiec maly przystanek w Dome C, gdzie tym razem bylo -40 C, a potem baza nad morzem, +2 C. Podroz byla bardzo dluga, prawie 10 godzin, i jeszcze bardziej niewygodna, bo samolot transportowal beczki benzyny. Dobra nowina, wylot z McMurdo sie przyspieszyl na 1-go lutego.
Niedziela 30 stycznia, 00:00 w Paryzu, 13:00 w Terranova
Oczekiwanie na odlot, przewidziany na 1-go. Najpierw, w poniedzialek, ma byc transfer z Terranova do bazy Scott, ktora jest 3-4 km od McMurdo. Dobra atmosfera na Terranova, zrobili turniej pingpongowy, i ekipa Francuzow (maz i kolega) wygrala z Wlochami. Ja sie nie dziwie, maz jest bardzo mocny w pingponga. W ramach rozrywek Wlosi zorganizowali festiwal pizzy i szynki na kolacje, z ogromna iloscia wina. Wszystkim sie humor poprawil.
Poniedzialek 31 stycznia, 06:00 w Paryzu, 18:00 w Scott
Jeden nocleg w Scott. Podobno samolot z McMurdo do Christchurch ma byc szybszy, tylko 6 godzin, a nie 9. Nastepnym razem bedzie telefon z Christchurch, nie email.
Wtorek 1 luty, 12:00 w Paryzu, 24:00 w Christchurch.
Maz jest spowrotem w Christchurch. Podroz byla rzeczywiscie szybsza, Lockheed Hercules C141 (zamiast C130), ale warunki takie same: 200 ludzi upchanych jeden obok drugiego, tzw. Cattle Class (w samolotach turystycznych sa First Class, Business Class i Economy Class). Jedna noc w dobrym hotelu, nastepnego dnia Cathay Pacific do Hongkongu via Auckland, a jeszce pozniej ta sama Cathay Pacific z Hongkongu do Paryza.
Sroda 2 luty, 00:30 w Paryzu, 12:30 w Auckland.
Krotki telefon z przystanku w Auckland.
Czwartek 3 luty, 06:00 w Paryzu. Cathay Pacific z Hongkongu wyladowal punktualnie.
Poniedzialek 7 luty, 19:00 w Paryzu.
Zdjecia !!! http://tf.ccwhois.org/antarctique/