Text i zdjecia © Ela Tu-i-Tam

Lato i jesien pod znakiem pralki i piekarnika

niedziela, 24 pazdziernika 2004

W domu nadal sytuacja sprzetu AGD jest napieta.

Pralka.

Napisalam dawno, ze nasza 19-to letnia pralka Miele W770 sie popsula (zuzyla sie sruba trzymajaca beben ktory sie kreci), i ze Pan Technik Miele przyszedl nastepniego dnia, naprawil i cacy. Tak bylo, ale po 6-ciu tygodniach to samo, sruba sie odkrecila, i badabum. Drugi Pan Technik Miele przyszedl 5 dni pozniej, dokrecil w ramach gwarancji pierwszej naprawy, ale powiedzial ze to znowu spadnie, on nic nie gwarantuje, i ze nastepna reparacja to robienie dluzszej sruby na miare, patati patata, propozycja za 633 euros (za taka sume mozna miec nowa pralke dobrej marki, najwyzszy label A/A/A, pierwsza cena taniej pralki jest kolo 200 euros plus gwarancja, powiedzmy 300). Po nastepnych dwoch tygodniach - a dokladnie we wtorek 20-go pazdziernika znowu badabum. Chodzimy prac do Klary.

W miedzyczasie zrobilismy analize rynku (dzieki Internet!) i opinii kolegow. Jesli chodzi o label X/Y/Z - pierwsza litera to zuzycie energii, druga to jakosc prania, trzecia to jakosc wyzymania. Kazda z trzech liter moze byc A,B,C,D,E. Trzecia litera jest C=1000 obrotow/min, B=1200, A=1400 lub 1600/min. Nasza stara W770 byla straszny luksus 20cia lat temu, 1200 obrotow/min. Tyle trzeba zeby bielizna byla dobrze wyzymana, i szla dalej do suszarki.

Wchodza wiec pod uwage tylko praki A/A/B lub A/A/A.

Nasi koledzy i znajomi dziela sie na dwie grupy: (1) kupuja najtansze, label A/A/C, za 200 euros, plus doplacaja opcje 5 lat gwarancji. Pierwszy klops po 5ciu latach, maszyna idzie na smietnik, kupuja nastepna. (2) kupuja marki i placa drozej lub drogo. Mamy kolezanke ktora ma trzeciego Thomsona (jej ojciec pracowal u Thomsona, to troche kupowanie z sentymentow, a raczej tato-wie-tato-pomoze), trzeci raz jest kaput po 5ciu latach. A tak wogole to wszyscy, absolutnie wszyscy, wlacznie ze sprzedawcami, potwierdzaja ze dawniej pralki z marka byly produkowane zeby trwaly 15 lat, a dzisiaj to jest absolutne byle co. Stad opcje platne na gwarancjie na 5 lat.

Pogadalam takze z moja Pania od Trzymania Domu, ktora mi opowiedziala swoje historie pralkowe, i, najwazniejsze, podala mi adres Portugalskiego Pana Majstra, dwadziescia kilometrow na poludnie Paryza, ktory wszystko naprawi, i do ktorego trzeba samemu zawiesc rzecz do naprawy. Zadzwonilam w sobote, i zdecydowalismy ze jedziemy. Glownie dlatego ze wierzyc nam sie nie chce ze nie mozna dorobic dluzszej sruby za mniej niz 663 euros. Bo reszta dziala jak w przyslowiowym zegarku.

Najpierw trzeba bylo odlaczyc i wyciagnac pralke spod blatu. Pod spodem czarno jak w kominie - dwadziescia lat kurzu. Przy okazji oczyscilam wszysciutko na glanc.

Potem zaczelo sie duzo trudniej, mamy 5 schodow do zejscia do garazu, no a potem trzeba wgramolic te pralke w samochod (stary Espace). A pralka 70 kilo jak nie wiecej zywej wagi. Po schodach jakos poszlo, w garazu przychyl - kladziemy niska skrzynke, przechyl w druga strone - kladziemy wyzsza skrzynke, itp itd. Az sie wdrapalismy na poziom bagaznika Espace i jakos wlazlo. Mapa w reke, i zasuwamy na wies. Piekna wies, duzy dom, w podziemiu domu jest Krolestwo Portugalskiego Pana Majstra. Wszystkie mozliwe narzedzia do naprawy pralek, telewizorow, anten, radii. Na skladzie 160 telewizorow (tyle nam powiedzial) i blizej nie obliczone ilosci innego AGD tam i siam. Plus lodowka gdzie trzyma porto dla klientow. Wyglada ze on naprawde duzo wie i potrafi. Stanelo na 120 euros, gwarancja roczna, on dorobi dluga srube, ma byc gotowe w srode. Wypada nie najgorzej, maz wlasnie dzis w niedziele polecial na delegacje do Rzymu, wroci w srode po poludniu. Mamy wspolne "okienko" na srode i czwartek, bo potem ja wybywam do Bostonu.

Piekarnik.

Napisalam dawno temu ze Siemens nie ma czesci zamiennych do naszego super drogiego piekarnika pod gwarancja (zdelokalizowali cos gdzies tam?), w zwiazku z czym przywioza nam nowy piekarnik. Wychodzi z fabryki 29go pazdziernika, ma byc u nas w tygodniu 2-6 listopad. Poki co pieke w piwnicy w naszym starym Brandt, kupionym 30 lat temu. Cale szczescie zesmy go nie wyrzucili - bo to juz trzeci miesiac sie konczy bez nowego piekarnika !