Text i zdjecia © Ela Tu-i-Tam

Restauracja gdzie nabijaja w dzbanek kranowki

niedziela, 23 styczen 2005

23go stycznia 2005 roku bylismy w restauracji Churrasco do Landa w Warszawie ul. Prozna 8.

Strona Internetowa zacheca do churrasco brazylijskiego za jedne 39.90 zl. Taa. Oszustwo jest wielokrotne, i wredne. W ramach swiezych salatek niedobitki majonezowo-zadne z marchewki i czegostam. Oliwki czarne byly tak porzadnie i z pewnoscia wielokrotne wymyte w wodzie, ze smaku juz zadnego nie mialy. Zadnych swiezych jarzyn, i zadnej wyobrazni. Ble. Podroznicy po swiecie, Brazyli, czy Ameryce poludniowej, maja niewatpliwe wspomnienie ogromnej pachnacej michy miesa, czasem porzygotowywanego dla kazdego stolika na grilu obok, zapach i smak. U do Landa kapie jak woda z kranu. Najpierw nakladaja na talerz pelno ryzu i czarnej fasolki w sosie, zeby upchac klientow. Potem co pol godziny pojawia sie kelner z roznem w rekach, i serwuje. Najpierw jakies kielbaski. Potem rozne marne kawalki drobiu: a tu kawalki grzbiecika, a tu skrzydeleczka, a tu costam. Jeszcze najbardziej jadalne byly z tego serduszka. Mimo ze klienci domagaja sie zamiany kolejnosci, i serwowania wolowiny - bazy churrasco, sa nadal zapychani czym sie kierownikowi zachcialo. Podle zeberka raz ! Kawalek karkowki. A gdy juz robi sie pozno, 23:00, i zmeczonym klientom nic sie juz nie chce wpada w koncu wolowina. W miedzyczasie chce sie pic, wiec a jakze, pijemy wino - tzw. domowe. Niektorzy wzieli piwo. Inni zamowili caipirinie. Ah caipirinia w Copacabana, ten sok z lemonek, szczodrze dolana quachaca, i dwie - trzy kosteczki lodu, taka 1/3 szklaneczki, i ten smak Rio. Taa. U do Landa to nie tak. Lodu jest polowa szklanki, a szklanka wody pelna po brzegi. Na dnie plywa maciupenstwo lemonki. A bandyctwo w bialy dzien polega na sprzedawaniu kranowki z dzbanka za 5.50 zl niepelna szklanka. W kazdym kraju na swiecie klienci ktorzy jedza dostaja wody w dzbanku ile zechca. Do Landa kradnie klientow ile chce. I nie tylko na tej wodzie. Dolicza sobie 10% za obsluge, do podanych cen. Na koniec apogeum, deser, ananas na roznie. Tak oszczednie obrany ze skorki, ze wyglada jak wydma pokryta trawa morska. Po ukrojeniu cieniutkiego pasemka kelner sie pyta czy dodac jeszcze. Jak z literatury o chlebie "ukraje ukraje jak debowy listek, jeszcze sie mnie pyta czy ja go zjem wszystek".

Gleboko odradzamy komukolwiek odwiedzenia tego lokalu. Ci ktorzy pojezdzili po swiecie beda tak zawiedzeni jak tylko mozna - z jednej strony wspomnienia z Rio de Janeiro, a z drugiej zlodziejswto i bezczelnosc, i te drobiowe skrzydelka. Ci ktorzy jeszcze nie pojezdzili po swiecie, zniecheca sie na cale zycie. A inny niewinni niech unikaja nabijania w butelke (dzbanek) kranowki.

Natomiast gleboko polecamy fikusowi aby sprawdzil co i jak, jak rowiez stowarzyszeniu obrony konsumenta w Polsce aby wlezli tym lobuzom na plecy, i zrobili co trzeba od strony prawnej, aby wytepic takie chwasty.

Short summary in English. Never ever try to imagine you can get a decent churrasco food at Churrasco do Landa in Wrasaw - that restaurant is a rubbish, they sell tap water for 2 $US per small glass, no fresh salad, and if you succeed to keep awake until midnight, at the end you may perceive a piece of beef. Eventually you will be charged more than legally permitted. You have been warned.

Un résumé en français. N'allez jamais au restaurant Churrasco do Landa à Varsovie. Votre déception sera à la mesure de vos connaissances de churrasco dans les bons restaurants, vous allez être rançonné de 2 dollars US pour un verre d'eau de robinet, et même si vous aviez réussi d'éviter de manger des ailles de poulet au rabais jusqu'au minuit, il y a peu de chances qu'un morceau de boeuf tant attendu vous fasse plaisir. En finale vous allez découvrir une addition plus que salée voire plus que légalement autorisée. Vous êtes avertis.