Text i zdjecia © Ela Tu-i-Tam

Boze Narodzenie, snieg, narty i ksiazki

niedziela, 2 stycznia

Jedziemy w gory, na narty!

Brzmi wspaniale, nieprawdaz ? No to teraz bedzie o dwoch stronach medalu.

Pierwsza strona medalu.

Francuskie Alpy sa fantastyczne, a pod sniegiem to az dech zapiera. Bialy puszysty snieg, ladnutkie village (jak to nazwac po polsku? wioska mi nie pasuje, bo to nie wioska, kurort brzmi staroswiecko i nadecie). Niech wiec zostanie village - wioska zbudowana specjalnie na wakacje, na narty, male domki 2-3 pietrowe, pelno drzewa, dachy z plyt kamiennych (tzw. loze albo ardoise), atmosfera, sklepiki otwarte 7dni/tygodniu od switu do nocy, uliczna muzyka na Boze Narodzenie i Nowy Rok, fajerwerki i bale na sniegu w Sylwestra, pelno maciupkich restauracji, internet café, no i pelno wyciagow i doskonale utrzymane szlaki. Napisalam "francuskie Alpy", ale tu chodzi glownie o village czynny 24g/dobe, nie tylko gory - same gory sa tez piekne w Szwajcarii czy Austrii czy Wloszech, ale na dobra atmosfere trzeba Francje.

Nasz village od 20tu lat to Valmorel (webcam od http://www.valmorel.com pokazuje dwa wazne miejsca: glowna uliczke ze sklepami i jeden z waznych wyciagow).

Mieszkanie wynajmujemy w super miejscu, na drugim pietrze domku ktory jest tuz obok odjazdu wyciagu - czyli narty ubieramy wychodzac z domu. Trzy zdjecia z balkonu:

  1. http://www.ccwhois.net/parisvarsovie/resource/valmorel-paysage.jpg Widok z balkonu
  2. http://www.ccwhois.net/parisvarsovie/resource/valmorel-altispace.jpg Wyciag Altispace na szczyt Baudin
  3. http://www.ccwhois.net/parisvarsovie/resource/valmorel-sieges.jpg Krzeselka wyciagu

Druga strona medalu.

W Alpy trzeba dojechac. Jest okolo 700 km z Paryza, gdyby autostrada pusta i da sie wyrobic 130 km/g, i dobra pogoda to 7 godzin wystaczy, a nawet mniej - i to z postojem na obiad. Klops polega na tym ze: (1) agencje wynajmuja od soboty do soboty, wiec wszyscy jada w Alpy tego samego dnia, z polnocy nie tylko Paryzanie ale takze Niemcy, Holendrzy, Belgowie i Anglicy; (2) w zimie jest zimno i z pogoda roznie bywa, gdy deszcz to warunki ciezkie, a snieg na autostradzie to straszna cholera (dwa trudne miejsca: Morvan, pagorki do 1000 metrow, zawsze mglisto i slizko, a potem za Chambery przelecze i tunele tez na kilkaset metrow wysokosci, mglisto i slizko). W tym roku, jako ze Boze Narodzenie wypadlo w sobote 25go (i Nowy Rok tak samo w sobote), agencje wymyslily wynajmowanie od niedzieli do niedzieli.

Wyruszylismy 26go kolo 10tej rano (wyjazd jest zawsze trudny, bo sie zbieramy i zbieramy), autostrada A6 na poludnie okropnie przeciazona. Chyba bylo 4000 do 5000 samochodow na godzine (powyzej 3000 jest zle), suniemy jak slimaki. Za bariera peage zrobilo sie jeszcze gorzej, zjezdzamy na A77 w strone Nevers. Wszystko byloby cacy, gdyby nie to ze 300 km dalej droga Saint Etienne - vers A43 do Chambery/Grenoble byla okropnie zakorkowana i padal snieg z deszczem. Dojechalismy o 22giej. Na pocieszenie mielismy przepiekny wjazd w gore, z kotliny Tarentaise- niebo czarne, gory biale, village oswietlony na czubku. I szosa posolona, nie trzeba bylo nakladac lancuchow.

Nasze mieszkanie w Valmorel jest absolutnie wspaniale, na dwoch poziomach, pozwala na bardzo luksusowy pobyt w 6 osob. Gdy odkrylismy Valmorel 20 lat temu, to byl sliczny village, z mieszkaniami i wyciagami w rozsadnej cenie. W tym roku Valmorel jest tak drogi jak Courchevel (ktora jest najdrozsze miejsce we Francji), i 10-15% drozszy niz Val Thorens. Dawno temu stac mnie bylo na dwa tygodnie w gorach, i 11-12 dni wyciagow dla calej rodziny, plus lekcje nart dla dzieci. Teraz placimy wiecej za tydzien niz dawniej za dwa.

Jeszcze raz pierwsza strona medalu.

W poniedzialek 27go byla mgla i padal snieg. Jezdzilismy w tej mgle, to tez ma swoj urok. We wtorek 28go bylo zachmurzone i padal snieg. Jezdzilismy liczac ze sie poprawi. Od srody do soboty bylo cudownie, slonce i skrzypiacy bialy puszysty snieg. Wracamy opaleni.

Ksiazki.

Wakacje na nartach, to oczywiscie takze czytanie ksiazek ktore dostalam w prezencie pod choinke. Hela polecila Herbjorg Wassmo - wiec jest pierwsza trylogia, ksiazka Diny po francusku, tom 1 (Les limons vides), 2 (Les vivants aussi) i 3 (Mon bien aimé est à moi). Corka polecila Bridget Jones napisane przez Helen Fielding, bo napisane interesujacym angielskim . obydwie BJ 1 (Bridget Jones's Diary) i BJ 2 (The Egde of Reason). Dostalam takze dwie niespodzianki: Harvard Yard napisana przez William Martin, i Living History Hillary Rodham Clinton.

Do Valmorel zabralam BJ 1 i Les limons vides. Obydwie polknelam w dwa dni. Dzis zabieram sie do nastepnych.