Text i zdjecia © Ela Tu-i-Tam

Wiosna, deszcz, rogaliki

niedziela, 14 maj 2005

Pada. Wczoraj tez padalo. Szaro-buro. Chwasty rosna.

  1. cerisier-pluie.jpg Czeresnia za oknem
  2. jardin-pluie1.jpg W ogrodzie pada
  3. jardin-pluie2.jpg U sasiada tez pada

Co tu robic w taki wodny dzien ? Wodne rogaliki pasuja jak ulal.

Przepis rogalikow wodnych mnie wrecz zafascynowal. (cf. http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=777&w=23845995)

Wlasnie upieklam, z polowy. Wyszlo mi 9 rogalikow z konfitura domowa z pomaranczy, ktora przywiozlam od szwagierki tydzien temu.

Skladniki:

Zrobilam dokladnie jak Thiessa podala: drozdze roztarlam z lyzka smietany, wbilam 1 jajko + zoltko z drugiego, dodalam maslo pokrojone w kawalki, cukier waniliowy, wsypalam make, i wypracowalam reka do konca.

Do duzego garka wlalam goracej wody z kranu (czyli cos 60 stopni ciepla), wlozylam kule ciasta (nie owinelam w plotno, bo nie mialam nic takiego pod reka). Po czym patrzylam na to ciasto w wodzie. Powolutku zaczely sie otwierac jakby kanaliki w ciescie, przez ktore wychodzily babelki. Po 9-ciu minutach ciasto wyplynelo. Tu ogarnal mnie strach. Odlalam troche wody z garnka, przytrzymujac kule ciasta (bo ta woda ciepla !), potem wzielam w garsc i polozylam na blacie. W garku zostaly malutkie odlamki ciasta w metnej wodzie. Podsypalam ciut maki, i zaczelam pracowac reka. Bardzo dziwne to ciasto, w dotyku elastyczne. Podzielilam na dwie czesci, pierwsza rozwalkowalam na duzy kwadrat, ktory podzielilam na 4 male. Konfitura, zwijalam po przekatnej, potem zakrecam wasy, w bialko, cukier i na blaszke. Druga czesc tak samo, a ze byla ciut wieksza, to wyszlo rogalikow 9.

Wlozylam do piekarnika podgrzanego na 190 stopni, i po pietnastu minutach w termoobiegu bylo upieczone.

Sa absolutnie pyszne, leciutkie, doskonale.

Ogromne dzieki dla Thiessy i Grakow i Babci Grakow.